Zimne PiWo na polu chwały

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wtorek, 20 Maj 2014 01:03

Mimo wielu starań i eksperymentów rywalizacja zespołów ekstraklasy w sezonie 2013-14 tak naprawdę zakończyła się po 34 kolejce. Znacznie wcześniej niż planowano, ale porażka poznańskiego Lecha w Gdańsku, przy zwycięstwie Legii w Zabrzu spowodowała, że przewaga lidera wzrosła do ośmiu punktów, a licząc punkty, zgodnie z nowym regulaminem odjęte zespołom na półmetku, strata Kolejarza wzrasta już do punktów 10. Oczywiście, ktoś powie, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Tyle, że nie u nas. Taki układ, taka gmina, taki klimat i taka proweniencja (niepotrzebne skreślić). Sięgając pamięcią i porównując finisze rozgrywek kilkunastu poprzednich sezonów, nawet mniejsza przewaga oczek zapewniała wygraną, również w przypadku lubińskiego Zagłębia, które w ostatniej kolejce sezonu 2006-07 wywalczyło tytuł mistrza Polski na starym obiekcie przy Łazienkowskiej. Miedziowi wygrali wtedy 2:1, ale pamiętam, że kontrowersji było sporo. Tak gwoli ścisłości, rozjemcą meczu był ten sam sędzia, którego później sfilmowano, gdy obstawiał wyniki meczów w punkcie totalizatora. Niby nic, ale moja świętej pamięci babcia Marianna zwykła mawiać – pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.

Piłkarzom Legii do powtórzenia zeszłorocznego triumfu brakuje już tylko punktu, ale w najbliższą niedzielę mogliby przegrać u siebie z Ruchem tylko wtedy, gdyby Niebiescy na 90 minut z hakiem przeistoczyli się w… Nietoperze. Konkretnie w przeambitny zespół Juana Antonio Pizziego, który zaimponował mi końcowej fazie rozgrywek Ligi Europy, zwłaszcza w półfinałowym dwumeczu z Sevillą FC, późniejszym triumfatorem LE (0:2 i 3:1), ale również w ćwierćfinałowym starciu z FC Basel (0:3 i 5:0). W obu tych pucharowych fazach odrabiali w fantastycznym stylu odrabiali straty, zamieniając murawę boiska w prawdziwe pole walki i chwały. Bohaterowie Valencii walczyli, padali, podnosili się i znów wytrwale atakowali. Jakże inaczej traktują pole walki i z jak małą godnością ruszyli w bój działacze Pogoni Szczecin, którzy stosując dostępne im środki nacisku próbują dostać się tylnymi drzwiami do najbliższej rundy kwalifikacji Ligi Europy. Taki układ, taka gmina, taki klimat i taka proweniencja (niepotrzebne skreślić), niemniej warto przypomnieć, że w przeszłości ustalano już kolejność drużyn w tabeli ekstraklasy przy zielonym stoliku, by po kilku latach stracić rachubę w liczeniu tak zwanych czarnych owiec. Jeżeli 28 maja Portowcy ograją u siebie Legię, uratują honor, który przez kilku panów w garniturach i krawatach został mocno nadszarpnięty.

Z drugiej strony ludziom znający chorzowskie realia trudno zgodzić się z decyzjami komisji licencyjnej zwłaszcza, że przedstawiciele Ruchu, klubu, przeciwko któremu toczy się kilka procesów z tytułu zaległości wypłat i wynagrodzeń, konsekwentnie nie pojawiali się na rozprawach sądowych. Tylko po to, żeby odroczyć terminy rozpraw do czasu zakończenia postępowań licencyjnych. Cóż, okazuje się, że w polskich realiach dobry prawnik wart jest więcej niż dobry piłkarz, ale pocieszenie to marne. Wygrana na sali sądowej niewiele ma wspólnego z murawą, na której do upadłego walczą ambitni piłkarze w całej Europie i dlatego jeszcze długo, my Polacy nie wygramy z Niemcami.

Powoli żegnają się z ekstraklasą w Lubinie, chociaż w sekcję piłkarską KGHM zainwestowało ogromne pieniądze. Neon z logo kombinatu świecący po zmroku na stołecznym drapaczu chmur przy Rondzie ONZ 1 ma świadczyć nie tylko o marce, ale potędze polskiej miedzi. Drużyna piłkarska również miała przynosić splendor hojnemu sponsorowi, ale akurat w przypadku kopaczy inwestycja osiągnęła odwrotny skutek, bo dziś z Zagłębia wszyscy w kraju zrywają boki. Nie pomógł w zdobyciu tytułu mistrza Polski Franciszek Smuda, szybko okazało się, że Jan Urban nie pasował do koncepcji dyrektorów KGHM, dzięki temu trener zdobył dwa tytuły z Legią (licząc obecny, do spółki z Norwegiem Bergiem). Czech Pavel Hapal brał pensje z kombinatu przez dwa lata, a Orest Lenczyk, najpierw świętował z Zagłębiem awans do ekstraklasy w 2009 roku, by po pięciu latach przeżywać z tym klubem gorycz degradacji. Podobno na Dolnym Śląsku nestorowi polskiej myśli szkoleniowej mają postawić pomnik, trwają nawet poszukiwania odpowiedniego miejsca we Wrocławiu. W Lubinie dyrektorzy KGHM, obok logo kombinatu na postumencie musieliby umieścić tablicę z napisem: poległym na polu chwały.

Zimne PiWo na polu chwały
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
26 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
26 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
26 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji