Leszek Orłowski

Tygrys podrapał lwa, ale nie dał mu rady

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font

Leszek Orłowski - "Hiszpańskie muchy"
Środa, 10 Maj 2017 22:45
Nikt rozsądny nie spodziewał się, po zwycięstwie 3:0 Realu w pierwszym meczu z Atletico, wielkich emocji w rewanżu. Miał by spokojny i pewny awans Los Blancos. Ale Colchoneros są tygrysem, który nawet zraniony nie poddaje się, walczy do końca i gotów jest zaatakować nawet króla zwierząt lwa, co też zrobił. Derby Madrytu znów miały kompletnie odklejoną od rachunku prawdopodobieństwa historię. No bo jakie były szanse na to, że gospodarze w pierwszym kwadransie strzelą dwa gole? Przecież w trzech poprzednich konfrontacjach z Realem w tym sezonie uzyskali raptem jednego...
Syn niesłusznie w cieniu ojca - KLIKNIJ!

W zespole Diego Simeone było jak zwykle w ostatnich czasach: gdy trwoga, to do Carrasco. Bo Belg jest jedynym solistą w tej orkiestrze. Droga do wielkiego triumfu prowadzi przez niego i jego szarpiące rywalom nerwy i linie obronne akcje, nawet jeśli finalnie akurat to nie on strzela gola, czy wywalcza karnego. No i oczywiście - do stałych fragmentów gry. Im dłużej Atletico nie strzela gola po rzucie rożnym (czy... karnym) tym większa szansa, że za chwilę się uda. Padło na Real, padło na Keylora Navasa, który puścił do siatki bardzo zły strzał Antoine'a Griezmanna z jedenastu metrów.

Akcja Karima Benzemy, w której przy linii bocznej ograł trzech obrońców Atletico, przejdzie do historii nie tylko Realu, ale i futbolu, bo była z tych, co to dech w piersi zapierają. Przypomina się drybling Fernando Redondo sprzed lat, w meczu z Manchesterem United. A Stefan Savić może się po tym upokorzeniu doznanym ze strony Francuza nie podnieść już do końca kariery - w każdym razie wszyscy mu to będą przypominać tę sytuację przez lata.

Real awansował, ale z nieoczekiwanymi kłopotami. Musiał odwołać się nie tylko do klasy, ale i do ducha walki, wyciągnąć pazury. Jest wielki niezależnie od porażki na Vicente Calderon. Atletico odpadło, ale z honorem, w swoim stylu - nikt tak pięknie nie potrafi odpadać jak zespół Diego Simeone. Jest to odpadnięcie, które sprawia, że kibice będą z niecierpliwością czekać na kolejny sezon i kolejną, piątą próbę wygrania Ligi Mistrzów z Cholo za kierownicą.

Ciekawe, co sobie myślał oglądając ten mecz Massimiliano Allegri, trener Juventusu? Życzył awansu Atletico, czy może jednak Realowi? Z pewnością już wie, jak zagrać początek finału z Los Blancos - tak mianowicie, jak zrobiło to dziś Atleti. Ale też wie, że Zidane wie. Pewne jest jedno: obejrzawszy pierwszą połowę derbów utwierdził się w przekonaniu, że cała droga do Cardiff to nic, przysłowiowy pryszcz w porównaniu z bojem przeciwko Realowi, który czeka go 3 czerwca. Finał tej edycji Ligi Mistrzów może być najlepszy w XXI wieku. Faworytów w każdym razie ma dwóch!

Leszek Orłowski „Piłka Nożna"

Tygrys podrapał lwa, ale nie dał mu rady
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji