Leszek Orłowski

Hiszpańskie muchy 398: O trzech nieszczęśnikach

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font

Leszek Orłowski - "Hiszpańskie muchy"
Wtorek, 28 Luty 2017 11:06
Dziś o kilku postaciach znanych wszystkim kibicom hiszpańskiego futbolu: piłkarzu, trenerze i arbitrze, którym w miniony weekend przydarzyły się rzeczy straszne, przykre i zasmucające.

1. Sergio Asensjo - król kontuzji

W meczu z Realem Madryt bramkarz Villarreal doznał czwartego w swej karierze zerwanie więzadeł krzyżowych, a pierwszego w lewej kończynie. W roku 2010 (grał w Atletico), 2011 (w Maladze), 2015 (w Villarreal) zrywał więzadła w prawej nodze. Kontuzja, jakiej doznał w niedzielę broniąc strzał Karima Benzemy najpierw nie wydawała się groźna, zawodnik próbował kontynuować grę. Jednak wkrótce zszedł z boiska, a w szpitalu postawiono mu bardzo smutną diagnozę. Do tej pory grał we wszystkich meczach ligowych Submarinos od początku do końca... „We wtorek przejdę operację, a od 1 marca rozpoczynam rehabilitację. Na pewno wrócę." - zapewnił piłkarz. Trzeba przyznać, że życie mocno go już zahartowało. Po wyleczeniu każdego z poprzednich ciężkich urazów wracał wzmocniony, lepszy - czego i teraz mu życzymy.


2. Gaizka Garitano - pokrzywdzony

Zwolniony po porażce 0:4 z Leganes trener Deportivo La Coruna uważa, że został ta decyzję skrzywdzony przez szefów klubu. Na pożegnalnej konferencji prasowej mówił o tym, że choć popełnił na pewno kilka błędów, to jednak główną przyczyną porażek jego zespołu był brak szczęścia i skuteczności. Dowodził, że wykonał swoje zadanie, jakim było uzdrowienia atmosfery w szatni skłóconej z poprzednim szkoleniowcem, a dodatkowo nauczył zawodników grać dobry, wysokiej jakości futbol. Cóż, Garitano to kolejny świetny trener, który nie ma wyników. Cztery porażki z rzędu zepchnęły jego zespół na krawędź strefy spadkowej. Dziś kontrakt w La Coruni ma podpisać Pepe Mel - kolejny filozof, czy raczej pisarz, który ostatnio przegrywał wszystko, co mógł.

3. Antonio Mateu Lahoz - aptekarz

Z hiszpańskimi sędziami jest tak: wschodząc do Primera Division niemal każdy usiłuje pokazać, że będzie gwizdał inaczej niż starsi koledzy, co w tym przypadku oznacza bardziej po angielsku, czyli rzadziej dmąc w przyrząd. Ale po pewnym czasie zmieniają się i nadużywają gwizdka. Taki jest też przypadek Mateu Lahoza. Ostatecznie przeszedł na - traktujmy to dosłownie - złą stronę mocy w niedzielę, prowadząc mecz Atletico - Barcelona. O ile dotychczas, jak podaje „Marca", miał w tym sezonie średnią 28 fauli na mecz, o tyle na Vicente Calderon przerywał grę z tego powodu 42 razy - a przecież mecz nie był jako wyjątkowo brutalny. Gospodarzom odgwizdał 28 przewinień, gościom - 14. Ten fakt też trzeba brać pod uwagę analizując przyczynę zwycięstwa FCB. A wniosek z tego wszystkiego jest taki: grając w innej lidze Atletico częściej zdobywałoby mistrzostwo niż w Primera Division.


 

Leszek Orłowski 
"Piłka Nożna"

 

Hiszpańskie muchy 398: O trzech nieszczęśnikach
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji