Rozmowy dopiero są we wstępnej fazie, ale Arsenal nie powinien zbytnio grymasić. Chodzi o ewentualny transfer Andrieja Arszawina do któregoś z klubów w rodzinnej Rosji.
Jest on do załatwienia w tym sezonie, gdyż zimowe okno transferowe jest tam otwarte aż do 24 lutego. Kanonierzy zapłacili za reprezentanta Sbornej 13 milionów funtów przed trzema laty. Teraz jego cena na rynku transferowym jest niższa przynajmniej o połowę.
Arszawin został pożegnany głośnym buczeniem przez fanów Arsenalu podczas ostatniego meczu na Emirates przeciwko Manchesterowi United. Jego pozycja w zespole pogarsza się z sezonu na sezon. Z gracza, który miał pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, znalazł się w kolejce wśród grających na skrzydle za Gervinho, Theo Walcottem, a nawet młodziutkim Aleksem Oxlade-Chamberlainem.
Rosjanin ma jeszcze przez półtora roku ważną umowę z Arsenalem, ale wątpliwe, aby wkrótce dostał propozycję jej przedłużenia. Menedżer Wenger też raczej nie będzie oponował, gdy znajdzie się kupiec, który wyłoży na stół przyzwoitą sumę. Mówi się, iż nie może być ona niższa niż 7 milionów funtów. Takie pieniądze są na pewno w zasięgu Anżi Machaczkała, ale nie wiadomo, czy kapitan Sbornej chciałby zasilić klub ze stolicy Dagestanu. Choć nie należy zapominać, że gra tam kilku światowej klasy piłkarzy, na czele z Samuelem Eto'o, Roberto Carlosem i jego kolegą z reprezentacji Rosji Jurijem Żirkowem.
Arszawin oczywiście nie musi się teraz spieszyć z podjęciem decyzji. Może poczekać do letniej sesji transferowej. Po Euro 2012 liczba potencjalnych miejsc pracy będzie na pewno bardziej okazała. Andriusza zresztą napomknął kiedyś, że jedynym klubem rosyjskim, do którego wróciłby po zagranicznych wojażach, jest Zenit Sankt Petersburg. Tam wypłynął na szerokie międzynarodowe wody.
Komentarz dotyczy artykułu, do którego jest dodany.
Wstawiamy nie więcej niż jeden komentarz na 2 min.
W komentarzach nie wolno stosować treści reklamowych.