Piłkarska Gala 2016
login: hasło: Załóż konto
Gala i Plebiscyt Tygodnika "Piłka Nożna". Król na wojnie, dwór harcuje - Informacje - Gala

Gala i Plebiscyt Tygodnika "Piłka Nożna". Król na wojnie, dwór harcuje

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Gala - Informacje
Wtorek, 09 Luty 2016 15:50

Najbardziej prestiżowa, mająca najdłuższą tradycję ceremonia wręczenia nagród piłkarskich w Polsce już za nami. W sobotni wieczór w warszawskim hotelu Hilton stawiło się kilka setek zaproszonych gości - zarówno tych, którzy od lat nie opuszczają Gali tygodnika „Piłka Nożna", jak również zupełnych nowicjuszy...


Gala "Piłki Nożnej" stała - jak zawsze - na bardzo wysokim poziomie (fot. Łukasz Skwiot)


TV: Weekendowy rozkład jazdy [193] - KLIKNIJ!

ZBIGNIEW MUCHA

Takich na przykład jak Jan Bednarek - Odkrycie Roku 2016. Młody obrońca Lecha Poznań pierwszy raz zjawił się na naszej imprezie, ale też miał ku temu ważny powód. Był nominowany w kategorii Odkrycie Roku i ostatecznie sięgnął po statuetkę, którą przed nim - w sięgającej 1973 roku historii plebiscytu - w tej właśnie kategorii odbierało kilku innych piłkarzy Lecha, mianowicie Kazimierz Sidorczuk, Robert Lewandowski i - zaledwie dwa lata wcześniej - Karol Linetty. 

Odkrycie w tempo

Z młodym stoperem Kolejorza przerabialiśmy zresztą podobny scenariusz jak rok wcześniej z Bartkiem Kapustką. Janek w piątek uczestniczył w imprezie podsumowującej plebiscyt „Głosu Wielkopolskiego" na najlepszego sportowca regionu, w sobotę z kolei Lech miał zaplanowany na godzinę 13 mecz sparingowy z trzecioligową Elaną Toruń. Dopiero więc po sparingu nasz laureat wyruszył w drogę do Warszawy. 

Zdążył w tempo, dotarł do hotelu na czas. Apetyty na statuetkę Odkrycia mieli również przede wszystkim Jarosław Jach oraz Michał Kopczyński. Młody pomocnik Legii nerwowo oczekiwał werdyktu, ale musiał jednak uznać wyższość lechity. Charakterystyczne, że dla każdego z nich, bo i również dla Bednarka, dopiero jesień była punktem zwrotnym w karierze.

- Wszystko przemawia za tym, że Janek może faktycznie ładnie się rozwinąć - mówił Władysław Żmuda, Odkrycie Roku 1974, jeden z najlepszych środkowych obrońców swojej doby, na Gali jak zwykle obecny. - Ma dobre warunki fizyczne, jest młody, gra w wyjściowym składzie mocnej ligowej drużyny. Fajnie, że uhonorowaliście środkowego obrońcę, bo oni zawsze są w cieniu napastników albo nawet bramkarzy. A fakt, że i Michał Pazdan znalazł się w gronie laureatów świadczy o tym, że nasi stoperzy znów są w cenie. Wracając zaś do Bednarka, teoretycznie na pozycji środkowego obrońcy w reprezentacji Polski nie mamy obecnie kłopotów, ale już tak zwane zaplecze wygląda gorzej. Tym większa szansa rysuje się przed Jankiem.

- Podpatruję wielu świetnych obrońców, bo i Kamila Glika, i Michała Pazdana, ale też Sergio Ramosa czy Jerome'a Boatenga - przyznał laureat, natomiast wręczający mu nagrodę sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej Maciej Sawicki zaznaczył, że trofeum może być wstępem do wielkiej kariery, ale powinno przede wszystkim motywować do ciężkiej pracy.

 

 

Gala od kuchni

Im dłużej trwała impreza, tym atmosfera robiła się coraz swobodniejsza, więc i parkiet powoli zaczął się zapełniać. Za stronę muzyczną odpowiadał DJ Drago, od wielu lat uczestnik największych festiwali muzyki elektronicznej. Warto zaznaczyć, że w ciągu właściwie już ćwierćwiecza, odkąd „Piłka Nożna" organizuje Galę zmieniało się wiele - od terminów (dawniej impreza zamykała rok, obecnie otwiera), telewizji transmitującej (dawniej TVP, dziś Polsat), do miejsca, w którym gościliśmy najlepszych z najlepszych. Zawsze w Warszawie, ale najpierw w hotelu Victoria, potem były zaś kolejno hotele: Marriott, Warszawa, Marriott, Sheraton, Marriott i od kilku lat Hilton. 

Trzeba przyznać i podkreślają to nasi goście, że to świetny wybór. Doskonała lokalizacja, duża sala i świetna kuchnia. Dyrekcja hotelu usytuowanego przy ulicy Grzybowskiej 63 w Warszawie stanęła jak zwykle na wysokości zadania. Także jeśli chodzi o dopieszczenie menu... W tym roku goście mogli liczyć między innymi na sałatkę z miniośmiorniczek z oliwkami i dressingiem pomidorowym, marynowanego łososia z kremowym sosem z musztardy, pierś indyka w miodowej zalewie z żurawiną, szynkę iberyjską z melonem i serem Manchego, kremową zupę z grzybów leśnych z oliwą truflową, pieczoną wołowinę z musem chrzanowym, polędwiczkę z dorsza w sosie porowo-cytrynowym z koprem, filet z suma z warzywami korzennymi, gnocchi w sosie z suszonych pomidorów i orzechów, a do tego napoje różne i desery, a tam choćby mus czekoladowy z wiśniową polewą i waniliowy krem Brulee.


- Sushi co prawda nie było, ale przyznaję, że bez problemu znalazłem coś smacznego dla siebie - komentował obecny, nie pierwszy zresztą raz na Gali, Tomek Godlewski, Sushi Master, szef kuchni warszawskiej restauracji Silk&Spicy, który przyznaje, że bez trzech swoich pasji, czyli futbolu, sushi i Legii Warszawa, nie wyobraża sobie życia. - To kuchnia bemarowa, podawana na szybko, ale tu w Hiltonie jest bardzo dobra. Pyszne były na przykład gnocchi. Jeśli natomiast chodzi o sam plebiscyt, nie ukrywam, że dla mnie zdecydowanie za mało było Legii. Podoba mi się niezwykle uhonorowanie Michała Pazdana, ale Odkryciem bym jeszcze zrobił Michała Kopczyńskiego, Obcokrajowcem - Vadisa, a Trenerem - bezsprzecznie i bezapelacyjnie Jacka Magierę. Nie miałbym oczywiście nic przeciwko, by Pazdan był w ogóle Piłkarzem Roku, no ale zdaję sobie sprawę, że wszystkiego Legia wygrywać nie może. Robert Lewandowski to jest kosmos. Cieszmy się więc, że jest... Polakiem.

Plebiscyt „Piłki Nożnej" sięga roku 1973, ale dopiero blisko dwie dekady później redakcja postanowiła honorować laureatów na uroczystej Gali. W 1992 roku Lech Kaczyński został prezesem Najwyższej Izby Kontroli, otwartą pierwszą w Polsce restaurację McDonald's, założono klub Amica Wronki, premierę miał teleturniej Koło Fortuny, a Władysław Pasikowski nakręcił „Psy". A 5 grudnia 1992 roku pierwsza prywatna polska stacja telewizyjna - Polsat - rozpoczęła nadawanie za pośrednictwem satelity Eutelsatu...

 

 

Mocny partner

No właśnie. Polsat (a konkretnie Polsat Sport) jest partnerem Gali od kilkunastu lat i nasza impreza jest ważnym punktem polsatowskiej ramówki - telewizji, której sportowa, w tym piłkarska oferta, jest niezwykle szeroka i atrakcyjna. To przecież w Polsacie kibice mogli oglądać udane dla nas mistrzostwa Europy we Francji, a reporterzy tej stacji mieli dostęp do miejsc, do których przeciętny kibic, ale i dziennikarz, dotrzeć nie mógł. To w Polsacie Sport można śledzić rozgrywki rodzimej I ligi i Pucharu Polski, ale nie tylko... 
- Przede wszystkim nadal będziemy pokazywać eliminacje MŚ. Czeka nas sześć emocjonujących pojedynków reprezentacji Polski, miejmy nadzieję zakończonych zwycięskim awansem do Rosji. Oczywiście będziemy pokazywać nie tylko polską kadrę, ale także starcia Włochów z Hiszpanami czy Francuzów z Holendrami. To będzie sto kilkadziesiąt spotkań aż do listopadowych baraży - deklarował na początku stycznia (podajemy za polsatsport.pl) Piotr Pykel, zastępca Dyrektora ds. Sportu w Telewizji Polsat. - Kibic wyspecjalizowany, interesujący się międzynarodową i europejską piłką też znajdzie coś dla siebie: Puchar i Superpuchar Włoch, ligi: holenderska, rosyjska, ukraińska, a także Puchar Turcji i Puchar Holandii. W ramach dużego pakietu od jednego z naszych kontrahentów nabyliśmy też prawa do dwóch lig, które do niedawna uchodziły jeszcze za dość egzotyczne: chińskiej i indyjskiej. 

No a w drugiej połowie czerwca na sportowych antenach Polsatu widzowie obejrzą mistrzostwa Europy U-21 z udziałem oczywiście kadry Marcina Dorny, czyli być może z gwiazdami Serie A - Piotrem Zielińskim, Arkadiuszem Milikiem czy Karolem Linettym, a dwaj ostatni - przypomnijmy - to nasze Odkrycia, odpowiednio 2012 i 2014 roku.

Tegoroczną Galę, z ramienia telewizji Polsat, prowadził duet Aleksandra Szutenberg - Marcin Feddek. Dla dziennikarki był to debiut na naszej imprezie i to debiut niezwykle udany, co podkreślali wszyscy. Dyrektor ds. Sportu Telewizji Polsat, Marian Kmita, wręczając - wspólnie z Adamem Leikiem, dyrektorem ds. marketingu Drutex S.A. - nagrodę dla Trenera Roku nawiązał do tego, że Adam Nawałka przyznał mu się, iż nie traktuje ćwierćfinału Euro 2016... w kategoriach sukcesu. No to skoro tak, chyba możemy być spokojni o jakąś niespodziankę w Rosji. Selekcjoner nie mógł przyjechać na Galę, rehabilituje się bowiem po zabiegu kolana, ale jak zameldował Tomasz Iwan, na marcową wyprawę do Czarnogóry Trener Roku 2016 będzie zdrów i gotowy!

Piłkarz i Piłkarka z obowiązkami

Usprawiedliwiona była także nieobecność walczącego w sobotę z Schalke 04 Gelsenkirchen Roberta Lewandowskiego. Bayern Monachium ściga się o tytuł mistrza Niemiec, a Lewy walczy o kolejną Armatę, czyli statuetkę dla najlepszego snajpera Bundesligi. Wybór RL9 szósty raz z rzędu najlepszym polskim piłkarzem nie zdziwił nikogo. W połowie roku, tuż po wakacjach, zastanawialiśmy się: a może Grzegorz Krychowiak, a dlaczego nie Kamil Glik? Jesienią jednak kapitan reprezentacji i as FCB zamknął dyskusję.

Kiedy goście zjeżdżali na Galę, Lewy - jak to on - strzelał gola Schalke 04. Urlopu nie dostał, bo on cały czas jest na wojnie. W imieniu panującego od sześciu lat w polskim futbolu Króla Roberta nagrodę odbierała mama Iwona żartując, że syn chyba w końcu będzie mógł przyjechać na Galę jak już będzie na emeryturze. Na scenie wspierał ją menedżer Piłkarza Roku Cezary Kucharski. 

- Dziękuję za zaproszenie i obdarzenie zaufaniem i przepraszam, że to tylko... ja - zaczęła z wdziękiem mama najlepszego polskiego futbolisty, a potem było jeszcze lepiej. - Jestem bardzo dumna z Roberta. Wygrać szósty raz z rzędu to coś pięknego. Dwa lata temu odbierając za syna nagrodę powiedziałam, że bardzo w 2016 roku chcę pojechać do Paryża. Teraz mówię: w 2018 roku chcę być w Rosji!
Robert, mamy nie możesz zawieść!

W hotelowych kuluarach co i raz można było spotkać byłych świetnych bramkarzy reprezentacji Polski. Byli obecni między innymi Jan Tomaszewski, Jacek Kazimierski i - pierwszy raz - Adam Matysek.

- Bywałem jednak nominowany do nagrody Piłkarza Roku, ale na przykład w 1999 przegrałem z Jackiem Zielińskim - przypomina sobie były golkiper. Co ciekawe, we wszystkich męskich kategoriach wśród nominowanych nie było tym razem ani jednego specjalisty od łapania piłki...

- O polską szkołę bramkarzy mimo wszystko byłbym spokojny. Mamy naprawdę fajnych chłopaków. Poza tym, gdyby Łukasz Fabiański obronił na Euro 2016 jednego czy dwa karne, nie tylko byłby nominowany, ale miałby szansę zdobyć główne trofeum. Na szczęście honor profesji uratowała Katarzyna Kiedrzynek - śmiał się Matysek, od kilku miesięcy dyrektor sportowy Śląska Wrocław. - Transfery? Starania są bardzo duże. Przydałby się napastnik, bo gry kontrolne pokazały, że choć mamy dużo sytuacji, to ich nie wykorzystujemy. Chcemy jeszcze defensywnego pomocnika, żeby dodatkowo wzmocnić środek pola, który był bardzo mocny za czasów Hołoty i Hateleya, a przy tych dwóch brylował wówczas Morioka. Kovacević w grach kontrolnych pokazał to, czego oczekiwaliśmy. Jest to jednak trzeci zawodnik - po Morioce i Dwalim - w naszej drużynie bez paszportu Unii Europejskiej. To pewien problem.

 

 

Kaśka i kwiaty

Nie było Lewego, zabrakło również w Hiltonie Kiedrzynek, najlepszej Piłkarki 2016 roku, a także 2015 (rok temu w ten sposób pierwszy raz nagrodziliśmy najlepsze z najlepszych w kobiecym futbolu). Bramkarka Paris Saint-Germain tym razem nie mogła przylecieć do Warszawy, ponieważ w niedzielę grała mecz ligowy. 

W jej imieniu na scenie pojawiła się siostra, Aleksandra Beliczyńska - członkini kwartetu Electric Girls, na co dzień menedżer fitness, a w weekendy DJ-ka. Rok temu oglądała w telewizji siostrę odbierającą nagrodę w Hiltonie, teraz cała w lekkim przejęciu musiała ją zastąpić.
- Z siostrą mamy stały kontakt, choć najczęściej przez Skype'a - opowiadała nam Aleksandra. - Byłam na jednym meczu w Paryżu i oglądałam też na żywo finał Ligi Mistrzyń. Wrażenia? Fajne, ale zazwyczaj Kasia nie ma dużo do roboty. Kto jest najlepszą bramkarką świata? Dla mnie Kaśka! Poza nią? No to pewnie Hope Solo ze Stanów Zjednoczonych, bramkarka już legendarna.

Ciekawe, że najlepsza polska bramkarka (i piłkarka) tak naprawdę wiele zawdzięcza właśnie starszej siostrze. - Ja od zawsze grałam w piłkę ręczną. Na rozegraniu, ale bardzo chciałam wejść między słupki. I w końcu na którymś treningu nie mieliśmy bramkarki. Trener kazał mi spróbować i miałam 70-procentową skuteczność w bronieniu rzutów karnych. Od tej pory zostałam między słupkami. Ocierałam się o kadrę, grałam w Monteksie Lublin i AZS AWF Katowice. Kontuzja i studia zakończyły moją karierę. Kasia też grała w szczypiorniaka tylko w młodszych rocznikach i w końcu musiała wybrać. Wybrała futbol. Razem kopałyśmy na podwórku właściwie od zawsze. Ja wracałem z treningów piłki ręcznej i stawałam na bramce w meczach chłopaków, ale już w nogę, a Kasia, która miała wówczas ledwie pięć lat, przybiegała natychmiast. Babcia ją stroiła w spódniczkę i piękne buciki, a ona w takim stroju szła na boisko. Pamiętam, że gdy babcia albo mama patrzyły, Kasia udawała, że... zbiera kwiatki.

A propos kwiatów, na Gali zjawił się kibic, który jeździ po Polsce za Eweliną Kamczyk (zjawiła się na imprezie „PN", podobnie jak inna nominowana - Agnieszka Winczo) i... wręczył piłkarce Górnika Łęczna różę. 

Gdzie jest liga?

Piłkarzem Roku 2002 był Maciej Żurawski i był to jednocześnie ostatni przedstawiciel polskiej ligi, którego wybraliśmy najlepszym futbolistą. Od tamtej pory kolejne statuetki były zarezerwowane przede wszystkim dla przedstawicieli Bundesligi.
- Po pierwsze trzeba się jednak zastanowić czy przez te wszystkie lata wzrósł poziom naszej ligi czy może niekoniecznie - zastanawiał się Żuraw. - Po drugie: ewidentnie brakuje polskich gwiazd w ekstraklasie. Kiedyś, nie mówię koniecznie o sobie, ale chodziło się na ligę właśnie na polskich zawodników. Zagraniczni byli dodatkiem, natomiast teraz w wielu klubach nadają ton. Fajnie, że młodzi Polacy wyjeżdżają w coraz młodszym wieku, bo to dowód na to, że Europa nas dostrzega, ale liga cierpi. Czy Lewy był zdecydowanym faworytem do nagrody Piłkarza Roku? Osiągnął niesamowity poziom, jest na ustach wszystkich kibiców i ekspertów, to w pewien sposób stawia go w lepszej pozycji startowej. Z drugiej strony ma dość niewdzięczną sytuację, bo jeden mecz bez gola rozpoczyna lawinę spekulacji: co się stało? Niemniej właśnie jego wskazałbym jako Piłkarza Roku 2016, choć mocno zastanawiałbym się również nad kandydaturą Kamila Glika, który ma za sobą fantastyczny sezon, w dodatku bardzo równy. Świetny był zarówno w Torino, reprezentacji, jak i obecnie w Monaco. Słabsze mecze właściwie mu się nie zdarzały, a niejednokrotnie potrafił zamienić się w egzekutora i zdobywał ważne bramki.

Maciek triumfował jako zawodnik Wisły Kraków. Drużyna spod Wawelu nie odgrywa już w naszym futbolu takiej roli jak w jego zawodniczych czasach. Ostatnie nasze wyróżnienia jakie przypadły w udziale Białej Gwieździe, to prócz wspomnianego Żurawskiego nagroda Ligowca Roku 2013 dla Radosława Sobolewskiego (ale za połowę roku, bo potem bronił barw Górnika Zabrze), Drużyny Roku 2002, Trenera (Henryk Kasperczak) 2002 i Odkrycia (Patryk Małecki) 2009.

Żurawski: - Liczę, że wkrótce znów Wisła będzie odbierać laury. Czy już za rok? Będę z ciekawością przyglądał się przebudowywanej drużynie i hiszpańskiemu trenerowi. Osobiście wydawało mi się, że połączenie młodości i doświadczenia, czyli duet Radosław Sobolewski-Kazimierz Kmiecik mógłby dalej prowadzić drużynę z Reymonta, ale zarząd zadecydował inaczej. Nie doszło do exodusu piłkarzy, przyszli nowi, w tym Semir Stilić. Pytanie czy będzie grał tak, jak ostatnio. Potencjał Wisły upoważnia ją na pewno do awansu do mistrzowskiej ósemki, a potem zdarzyć się może wszystko.

Świetna drużyna 

Pytanie kolejne, czy Adamowi Nawałce mógł zagrozić któryś z trenerów ligowych i podobnie: czy któraś z drużyn klubowych mogła zdystansować reprezentację Polski w wyścigu po statuetkę Drużyny Roku? Oba laury powędrowały w każdym razie w „reprezentacyjne" ręce. Statuetkę dla Drużyny Roku wręczał minister sportu i turystyki Witold Bańka, który od razu i chyba nie kurtuazyjnie zaznaczył, że „Piłka Nożna" to gazeta jego dzieciństwa. 

Jedną z gwiazd Gali był Michał Pazdan, którego uhonorowaliśmy nagrodą Ligowca Roku 2016. - Najważniejsze są zawsze sukcesy i wyróżnienia drużyny, a jak jeszcze zdarzają się indywidualne, to jest już komplet - mówił reprezentant Polski. - Szczerze mówiąc, bez Euro ciężko byłoby mi wygrać. To dzięki występom w reprezentacji było mi łatwiej. Popularność? Żyję z tym na co dzień, choć nie jest już tak, że mogę gdzieś wyjść swobodnie, ale to wszystko jest miłe i można się do tego przyzwyczaić. Pazdanomania, memy? Mam dystans do tego, a poza tym trochę już pewnie się to wszystkim przejadło. Idziemy dalej - fajnie byłoby awansować z Legią do kolejnej rundy Ligi Europy, zdobyć mistrzostwo i zapewnić awans z kadrą do mistrzostw świata.

Prócz Pazdana Legię reprezentowali również jego koledzy z boiska - Jakub Rzeźniczak (nawiasem mówiąc w sobotę przypadał... Światowy Dzień Rzeźnika), Kopczyński i Vadis Odjidja-Ofoe. 

Od kilku lat głównym sponsorem Gali „Piłki Nożnej" jest największy w Polsce i wiodący w Europie producent okien, bytowska firma Drutex, założona i wytrawnie prowadzona przez Leszka Gierszewskiego. Na imprezie zatem stawiła się liczna delegacja z Bytowa i jak przystało na zgraną drużynę bawiła się do samego końca. Drutex-Bytovia miał oczywiście apetyt na awans do ekstraklasy, czego nie ukrywał Rafał Gierszewski, człowiek bez wiedzy którego w klubie nic się nie dzieje, natomiast dziesiąte miejsce po wiośnie sprawia, że awans choć oczywiście niewykluczony, będzie mocno problematyczny. 

W każdym razie w piątce nominowanych do nagrody Pierwszoligowca Roku 2016 klub z Bytowa nie miał przedstawiciela. Ostatecznie laureatem został Damian Kądzior, zawodnik Wigier Suwałki, który odbierając statuetkę dziękował przede wszystkim kolegom z drużyny, sztabowi trenerskiemu czołowej pierwszoligowej drużyny, prezesowi Dariuszowi Mazurowi, a samą nagrodę zadedykował tacie. - Bardzo mi pomógł, jest dla mnie przykładem - mówił o ojcu Robercie, który jako piłkarz Jagiellonii rozegrał sześć meczów w ekstraklasie. 

Natomiast wspólną nagrodę „Piłki Nożnej" i serwisu WP SportoweFakty dla Piłkarza Roku 2016 w Social Media odebrał tym razem Aleksandar Vuković, członek sztabu szkoleniowego Legii Warszawa, więc formalnie nie piłkarz, ale właściwie członek drużyny. Trzeba przyznać, że kilka wpisów na Twitterze Vuko było mocnych, a komentarz po remisie Legii z Realem Madryt na pewno zostanie na długo zapamiętany. 

- Nie o takiej nagrodzie marzyłem, ale jak się nie ma tego, co się lubi, to się lubi, co się ma - w swoim stylu wypalił laureat. - Nie mogę podziękować kolegom z drużyny, co najwyżej organizatorom plebiscytu, że wymyślili również taką kategorię, żebym i ja mógł wygrać...
Cały Vuko. 

Gala i Plebiscyt Tygodnika
 
viewart = article
category.id =
section.id =

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 by piłkanożna team

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji