Zwolnienie Magiery to konsekwencja... chwytów z piaskownicy - Krótka Piłka - Adam Godlewski

Zwolnienie Magiery to konsekwencja... chwytów z piaskownicy

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Środa, 13 Wrzesień 2017 12:09
Jacek Magiera przestał być trenerem Legii Warszawa w trochę zaskakującym momencie - lepszy na ogłoszenie takiej decyzji, skoro została podjęta, wydawał się początek ligowej przerwy na mecze reprezentacji - natomiast ruchu Dariusza Mioduskiego jako niespodziewanego odbierać nie można. Skoro nie zgodziły się wyniki w kwalifikacjach Champions League, a później Ligi Europy, które w najlepszy - a właściwie to w jedyny - sposób bronią szkoleniowca, to takie rozwiązanie należało brać pod uwagę. Właściciel klubu nie działa przecież przy Łazienkowskiej dla idei. A w biznesie wiadomo - nie ma sentymentów. 
Przygoda Jacka Magiery z Legią Warszawa dobiegła już do końca (fot. Cezary Musiał)


Aby jednak pozostać w zgodzie z faktami, odpowiedzialnością za wynik Legii daleki od oczekiwań absolutnie nie wolno obarczać jedynie Magiery. To w dalszym ciągu zdolny, młody i dobrze rokujący szkoleniowiec. Z bardzo dodatnim w Legii bilansem. Jeśli zresztą nie utonął w grupie Champions League, nie potrzebuje lepszego świadectwa własnych kwalifikacji. I jestem gotów się założyć, że osiągnie jeszcze wiele sukcesów w karierze szkoleniowej. Latem nie pomógł sobie wynikami, ale nie sposób nie zauważyć, że w klubie od początku sezonu także nikt "Magicowi" nie pomógł. Piłkarze, ludzie odpowiedzialni za transfery, a przede wszystkim - niesprzyjające były okoliczności, zaistniałe po konflikcie właścicielskim. To zresztą w moim odczuciu główny winowajca. Atmosfera wewnątrz i wokół klubu była przecież od ostatniego kwartału poprzedniego roku gęsta, a już nawet po spłacie byłych udziałowców przez Mioduskiego zamieszanie nie ustało. A momentami - przypominało nawet chwyty rodem z piaskownicy.

Powyższa ocena jest swobodna i subiektywna, ale twarde fakty też nie pozostawiają złudzeń. Gdyby przecież Dariusz Mioduski tylko połowę środków, które wydał na spłatę wspólników zainwestował latem w Legię, klub byłby w zupełnie innym miejscu; to oczywiste. Być może zostałby przy Łazienkowskiej Vadis Odjisja-Ofoe, być może nie, ale za to na pewno do Warszawy zostaliby sprowadzeni lepsi piłkarze niż Armando Sadiku i Cristian Pasquato. Nie oszukujmy się zresztą, Krzysztof Mączyński (wspólnie z Maciejem Dąbrowskim) także przyczynił się do podstawienia nogi Magierze, w nieodpowiedzialny sposób tracąc piłkę w ostatnich sekundach spotkania w Astanie.

Obiektywnych powodów, przez które Legia nie odpaliła latem jest znacznie więcej, nawet jeśli przywoływanie nazwisk Nemanji Nikolicia i Aleksandara Prijovicia - choć akurat pozostanie szwajcarskiego Serba właściciele Legii (występujący jeszcze w liczbie mnogiej) zimą GWARANTOWALI Magierze, pytając o akceptację transferu NN do MLS - trąci już myszką. Prawda jest po prostu taka, że skutkiem przesilenia w klubie był kryzys na wielu płaszczyznach, za który zapłacił Magiera. Wraz ze swym asystentem i trenerem od przygotowania motorycznego (co oczywiście mocno daje do myślenia, bo nijaki ostatnio styl mistrza Polski wynikał także z kiepskiej dyspozycji biegowej), oraz odpowiedzialnym za transfery Michałem Żewłakowem. Najwyraźniej zatem prezes Mioduski uznał, że nową jakość najlepiej zacząć budować od absolutnych podstaw. Takie zresztą jego prawo...


Adam Godlewski

Zwolnienie Magiery to konsekwencja... chwytów z piaskownicy
 
Podziel się newsem

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji