Krótka Piłka: O luksusie i końcu na początku - Krótka Piłka - Adam Godlewski

Krótka Piłka: O luksusie i końcu na początku

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Piątek, 01 Wrzesień 2017 14:02

W terminach zarezerwowanych na mecze reprezentacji wraca - od trzech lat - wiara kibiców w polski futbol. Niby to koszula, czytaj: liga, jest najbliższa ciału, ale w latach, w których nawet Legia nie jest w stanie bronić honoru naszych klubów, lekiem na zbiorowe kompleksy dysponuje wyłącznie Adam Nawałka.



Kadrowicze mogą zagrać gorzej, jak w obecnych eliminacjach w Kazachstanie, czy z Armenią lub Danią na Narodowym, ale zdążyli już przyzwyczaić, że spadają na cztery łapy. Jakość, obycie, świadomość własnej wartości i - oczywiście - Robert Lewandowski to największe atuty drużyny narodowej. Człowiek jest podobno w stanie przywyknąć do wszystkiego, ale do luksusu - najszybciej. Dlatego wcale nie jest dziwne, że przed każdym spotkaniem w kwalifikacjach mundialu oczekujemy na pełną pulę biało-czerwonych. Dysponują bowiem teraz taką siłą rażenia, że są w stanie nie tylko zdominować, ale wręcz stłamsić każdego z grupowych przeciwników. O ile oczywiście któregoś nie zlekceważą. 

Powinniśmy jednak pamiętać, że taki luksus nigdy nie jest dany raz na zawsze. Specjaliści upierają się, iż każda - największa nawet - drużyna zaczyna się kończyć maksymalnie po pięciu latach. Co by oznaczało, że apogeum zespół Nawałki powinien osiągnąć za rok w Rosji. I niech osiągnie, niech wygra w mistrzostwach świata jak najwięcej! Co będzie jednak potem? Co będzie z reprezentacją po Nawałce i po Lewandowskim? Już teraz powinniśmy się o to troszczyć. Tymczasem trudno oprzeć się wrażeniu, że nie czynimy tego nie tylko z należytą starannością, ale w ogóle. A szkoda...

* * *

Zdaje się, że to Kazimierz Pawlak z kultowej komedii „Sami swoi" zwykł mawiać: - Ot, i nastał koniec na samym początku, co jak ulał pasuje do tegorocznych występów polskich klubów w europejskich pucharach. A tym jest to smutniejsze, że lepsi okazali się przeciętniacy, którzy albo w kolejnych rundach dostali baty, albo tak jak Sheriff Tyraspol zupełnie nie rokują na fazę grupową, gdyż grają zaściankowy futbol. I właśnie dlatego porażka Legii w dwumeczu boli tak bardzo. W sporcie zawsze trzeba liczyć się z przegraną, taki jest urok tej dziedziny życia, ale jeśli w pokonanym polu mistrza Polski zostawia ogórkowa drużyna, naprawdę trudno uniknąć frustracji. Jeszcze niedawno przy Łazienkowskiej gościł Real Madryt i nie potrafił wygrać, mimo że stawką były punkty Ligi Mistrzów, a jesienią nie zagości nikt z zagranicy. Po Champions League zostały wyłącznie wspomnienia, zespołu już bowiem nie ma, zaś pieniądze - niestety też się rozeszły. Zamiast odjechać krajowej konkurencji o lata świetlne, wewnętrznie skonfliktowana Legia zaprzepaściła dorobek ostatniego okresu w sposób niemal identyczny jak 21 lat temu, kiedy po raz pierwszy awansowała do grupy w LM. 

Doszukując się przyczyn porażki krytykujemy - i słusznie - piłkarzy, chłoszczemy (nie zawsze zasadnie) trenera Jacka Magierę, zasłużenie swoją porcję gwizdów otrzymał odpowiedzialny za transfery Michał Żewłakow. Będę się jednak upierał, że głównym powodem letniej zadyszki, która skończyła się finansową katastrofą i sportową kompromitacją był rozłam właścicielski. Dariusz Mioduski nie ma (jeszcze) takiego piłkarskiego know-how jak Bogusław Leśnodorski, ani podobnej skłonności do podejmowania ryzyka. Na dodatek, zamiast inwestować w zespół, gotówkę wyłożył - aby uspokoić atmosferę wewnątrz klubu - na spłacenie byłych wspólników. Zapewne zaistniało wiele ważkich powodów, że wybrał opisaną kolejność wykonywania działań - jest naprawdę rozsądnym człowiekiem i inwestorem - ale z dzisiejszej przegranej perspektywy wydaje się to nieoczywiste. Bo cena, którą przyszło zapłacić na koniec dnia jest naprawdę bardzo wysoka. Oby nie okazała się za wysoka... 

* * *

W światku piłkarskim krąży info, że Karol Klimczak, a zatem prezes Lecha Poznań, jest przez właścicieli Kolejorza - którzy mają podobno ambicje, aby odgrywać większą niż dotychczas rolę w polskim futbolu - szykowany na nowego prezesa spółki Ekstraklasa. Co z automatu oznaczałoby przejęcie pełni władzy przy Bułgarskiej przez Piotra Rutkowskiego. Czy tak właśnie się stanie, czy są to jedynie spekulacje - przekonamy się zapewne już we wrześniu. 

Adam Godlewski

Krótka Piłka: O luksusie i końcu na początku
 
Podziel się newsem

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji