Wstyd. Legia runęła w przepaść

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Czwartek, 24 Sierpień 2017 21:25
Mistrz Polski już przed tygodniem wpędził się nad przepaść, w którą w czwartkowy wieczór runął z hukiem. Sportową, wizerunkową, a przede wszystkim finansową. Pytanie, czy mogło być inaczej, jest jak najbardziej zasadne. Winni są piłkarze oraz trener Jacek Magiera, ale nie tylko. W Legii nikt nie wyciągnął wniosków z przeszłości i wszelkie korzyści wynikające z ubiegłorocznego, czyli drugiego w historii startu klubu z Łazienkowskiej w fazie grupowej Champions League oraz doświadczenie zdobyte przez drużynę na tak wysokim pułapie rywalizacji zostały w błyskawicznym tempie nie tylko roztrwonione, ale i zaprzepaszczone. Identycznie jak za pierwszym razem, w połowie lat 90. poprzedniego stulecia...

Legia przystąpiła do tegorocznych kwalifikacji Ligi Mistrzów bez gotowego zespołu, i ten stan nie uległ zmianie do ostatniego spotkania w eliminacjach Ligi Europy. Letnie transfery dotąd nie wypaliły do tego stopnia, że w Tyraspolu Magiera z nowych piłkarzy w wyjściowym składzie wystawił jedynie Krzysztofa Mączyńskiego. Kształt podstawowej jedenastki musiał zresztą budzić mieszane odczucia, skoro szkoleniowiec mistrzów Polski znalazł miejsce dla aż trzech defensywnie usposobionych pomocników. Chciał - zapewne - przede wszystkim zabezpieczyć własne przedpole i rozstrzygnąć losy dwumeczu jednym golem wbitym na boisku Sheriffa. Tyle że ta mocno nieoczywista taktyka przestała mieć początkowe zastosowanie jeszcze przed przerwą, kiedy Michał Pazdan zapracował na dwie żółte kartki. Czyżby reprezentant Polski, którego rychły zagraniczny wyjazd media awizują już od jakiegoś czasu, został przy Łazienkowskiej o jeden dwumecz za długo? I przystąpił do czwartkowego spotkania ze zbyt dużą, albo tylko niewłaściwą motywacją? Na to pytanie i kilka innych nie mniej istotnych prezes Dariusz Mioduski i dyrektor Michał Żewłakow będą musieli odpowiedzieć szybciej niż później, do końca letniego okienka pozostał już niespełna tydzień. A rekompensaty utraconych premii za niedoszły start w fazie grupowej Ligi Europy trzeba będzie przecież poszukać na rynku transferowym.


Po 65 minutach na placu gry pojawił się Berto, kwadrans przed końcem Armando Sadiku, mieli więc dość czasu, żeby udowodnić, że ich sprowadzenie do Warszawy nie było błędem. Nie udowodnili, na dobrą sprawę poza główką Kaspra Hamalainena po przerwie Legia nie postraszyła nawet golkipera mołdawskiego zespołu. Była bezzębna i nieporadna, nie miała pomysłu na kreowanie sensownych akcji, mimo że rywal podobnie jak przed tygodniem przy Łazienkowskiej grał w niezwykle prosty sposób. Nastawiał się przede wszystkim na kontrataki, które były coraz częstsze - choć nadal niechlujne - w miarę upływu czasu.

Inna sprawa, że gospodarze nie musieli nawet za mocno się wysilać, korzystny wynik dwumeczu zapewnili sobie przecież w Warszawie, a przed własną publicznością mogli skoncentrować się na obronie rezultatu. Na dodatek nie musieli tego robić na własnej połowie, zatem rewanż mogą uznać za lekki, łatwy i przyjemny. Tymczasem Legia, od razu po największym sukcesie na międzynarodowej arenie w ostatnim 20-leciu, zanotowała najbardziej kompromitującą pucharową katastrofę. Po ubiegłym sezonie przy Łazienkowskiej pozostały już tylko coraz bardziej odległe wspomnienia; po zespole, a nawet po pieniądzach zarobionych w LM nie ma już bowiem ani śladu. Jest za to powód do wstydu...


Adam Godlewski

Wstyd. Legia runęła w przepaść
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
10 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
10 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
10 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji