Wzruszenie w Dortmundzie. Legijny desant w Sosnowcu? Sędziowski talent z BOR

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Piątek, 21 Kwiecień 2017 19:00
W Poznaniu – zupełnie nieprzypadkowo w okolicach ulicy Bułgarskiej – można usłyszeć, że niedawni udziałowcy Legii Warszawa, Maciej Wandzel oraz Bogusław Leśnodorski, szykują się do przejęcia Zagłębia Sosnowiec - między innymi o tym pisze w swojej "Krótkiej Piłce" Adam Godlewski.
Foto: Łukasz Skwiot


Borussia przegrała z Monaco w przełożonym meczu Ligi Mistrzów, ale wygrał futbol. UEFA nie dała się zastraszyć szaleńcowi/terroryście, a kalendarz wszystkich europejskich rozgrywek został zmodyfikowany tylko w jednym przypadku. I jedynie o 24 godziny. Taki w każdym razie komunikat został wysłany do tych, którzy organizując zamach na autokar wiozący piłkarzy BVB, chcieli zdestabilizować od dawna ustalony porządek. Pytanie jednak, czy po operacji Marca Bartry i szoku, którego wszyscy gracze gospodarzy doznali podczas eksplozji trzech ładunków wybuchowych, był sens grać już następnego dnia, powinno jednak zostać postawione. I to na wysokich szczeblach piłkarskich władz. Nawet jeśli nie ma w regulaminach procedur określających zasady postępowania w takich warunkach, to oficjele i wysłannicy UEFA nie powinni być zwalniani z posługiwania się zdrowym rozsądkiem również w tak kryzysowych sytuacjach. Bo wynik spotkania został – i to ewidentnie – wypaczony przez zamachowca. 

Za to kibice Borussii i Monaco dali pokaz – na trybunach i podczas wspólnych kolacji – niezwykłej solidarności. Udowodnili, że w tak nienormalnych czasach można zachowywać się normalnie. To znaczy z wzajemną serdecznością i po ludzku. Wzruszające to było, bez dwóch zdań, ale trzeba także docenić organizatorów, którzy nie dopuścili do paniki na stadionie. Ani wokół Signal Iduna Park. Inna sprawa, że nasz najsłynniejszy antyterrorysta, Jerzy Dziewulski, z którym miałem okazję spotkać się w programie emitowanym na antenie TVN 24 BIS, był niemal pewny, że za zamachem nie stali wcale terroryści. Tylko ktoś, kto chciał nastraszyć piłkarzy Borussii, ale nie miał zamiaru pozbawić ich życia. A świadczyć o tym mają nie tylko prymitywnie skonstruowane ładunki pozbawione szrapneli, ale także ich umieszczenie za żywopłotem wiele metrów od ulicy. Zdaniem Dziewulskiego to robota… kiboli. Ciekawe, czy właśnie takie ustalenia poczyni w finale także niemiecka policja.

*** 

W Poznaniu – zupełnie nieprzypadkowo w okolicach ulicy Bułgarskiej – można usłyszeć, że niedawni udziałowcy Legii Warszawa, Maciej Wandzel oraz Bogusław Leśnodorski, szykują się do przejęcia Zagłębia Sosnowiec. Co z kilku powodów – przyjaźń kibiców i biznesowe związki obu klubów, pełna znajomość księgowości pierwszoligowca, nieduże zadłużenie i zdrowe obecnie finanse, a także budowa nowego stadionu – byłoby całkiem logiczne. Czy jednak polega na prawdzie? Prezes Zagłębia Marcin Jaroszewski jeszcze nic o tym nie. Albo tylko nie chce mówić. 

Ma zresztą inne problemy, musi przecież wypracować techniczne szczegóły rozwiązania kontraktów z Sebastianem Dudkiem i Krzysztofem Markowskim, którzy z dnia na dzień nie znikną przecież z listy płac sosnowiczan. Nawet jeśli nie będą świadczyć pracy w pierwszym zespole. Na domiar złego Terence Makengo – który wiosną miał straszyć rywali co najmniej tak mocno jak sprzedany do Legii w ostatnim okienku Vamara Sanogo jesienią – jest kontuzjowany. Zaś typowany na Wunderwaffe, nieobliczalny i mocno, hm, zwariowany Dominik Boettcher co prawda już odpalił, ale na razie tylko w rezerwach Zagłębia. Co jednak nie zmienia faktu, że zespół ze Stadionu Ludowego wciąż pozostaje w rozgrywce o ekstraklasę, co nawet jeśli nie uprawdopodabnia wersji o zainteresowaniu ze strony Leśnodorskiego i Wandzla, to z pewnością może podsycić plotki na ten temat.

***

Wojciech Myć, lat 28. Zapamiętajcie to nazwisko! Tak w każdym razie radzi szef Polskiego Kolegium Sędziów Zbigniew Przesmycki. Oczywiście nie jest to piłkarz, tylko arbiter, który prowadził już nawet mecz półfinału Pucharu Polski Arka Gdynia – Wigry Suwałki, choć wcześniej nie pracował jeszcze podczas spotkania choćby pierwszoligowego. W tym sezonie na pewno jednak będzie gwizdał w tej klasie, a już w miniony weekend w meczu Wisła Kraków – Zagłębie Lubin został wyznaczony do asystowania Szymonowi Marciniakowi w charakterze sędziego technicznego. Dlaczego akurat Myć znalazł się na tak szybkiej ścieżce awansu?

Otóż jest najbardziej wydolny ze wszystkich arbitrów w Polsce, jak określa Przesmycki, w testach kondycyjnych wciąż galopuje, gdy inni egzaminowani zejdą już z bieżni z powodu braku sił. To po pierwsze. Po drugie, ten oficer Biura Ochrony Rządu ma mieć nieprawdopodobną odporność na stres, co potwierdziły także testy, którym musi się poddawać z racji wykonywanej pracy. Po trzecie wreszcie, ale najważniejsze, ma talent do sędziowania co najmniej porównywalny do Marciniaka. I już wkrótce powinien pójść w jego ślady także na arenie międzynarodowej. Zatem – trzymajmy kciuki!

Adam Godlewski

FELIETON UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA "PIŁKA NOŻNA" (NR 16/2017)
Wzruszenie w Dortmundzie. Legijny desant w Sosnowcu? Sędziowski talent z BOR
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
6 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
6 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
6 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji