Krótka Piłka: Horror ze szczęśliwym zakończeniem - Krótka Piłka - Adam Godlewski

Krótka Piłka: Horror ze szczęśliwym zakończeniem

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Piątek, 31 Marzec 2017 17:00
Nie obyło się bez chaotycznej i niedokładnej gry w pierwszej połowie, ale prawdziwych facetów – jak chce klasyk – poznaje się po tym, jak kończą, a nie zaczynają. A biało-czerwoni finiszowali tak, jak wszyscy kibice w Polsce oczekiwali.
Foto: Łukasz Skwiot

Sygnał do ataku dał niezawodny Robert Lewandowski, który uderzenia z okolicy 20 metra opanował niczym Michalel Jordan rzuty ze swojej ulubionej klepki. Szkoda tylko, że przedłużenie serii meczów o punkty z golem naszego kapitana do sześciu wcale nie oznaczało spokoju w drugiej części. Przeciwnie, byliśmy świadkami horroru, w którym polscy piłkarze nie umieli wykorzystać fantastycznych okazji, a po stracie gola zupełnie utracili kontrolę nad meczem. Uff, spotkanie było znacznie słabsze w wykonaniu podopiecznych Adama Nawałki, niż można i należało się spodziewać, ale szczęście i tym razem uśmiechnęło się do naszego fartownego selekcjonera. Na dodatek po bajecznej akcji w wykonaniu Piotra Zielińskiego i Łukasza Piszczka. Zatem wizy do Rosji na półmetku kwalifikacji mundialu biało-czerwoni mają już na wyciągnięcie ręki. I to jest najważniejsze!

***

Legia ma już oficjalnie tylko jednego udziałowca. Dla klubu to lepiej, nawet znacznie, w sytuacji, gdy od dawna dotychczasowi akcjonariusze nie byli jednomyślni, jeśli idzie o kierunki rozwoju klubu. Ba, nie byli nawet zgodni w kwestiach dotyczących bieżącej działalności. Przy Łazienkowskiej pozostał – na dodatek biorąc na siebie również obowiązki prezesa – Dariusz Mioduski. Wcześniej miał 60 procent akcji, więc to w sumie logiczne, że jako większościowy udziałowiec wykupił mniejszościowych. Nielogiczne było właściwie to, że nie zagwarantował sobie w poprzednim rozdaniu decydującego głosu. Co ciekawe, pojawiły się różne sumy, za jakie nabył po 20 procent udziałów od Macieja Wandzela i Bogusława Leśnodorskiego. Najpierw, że w sumie za 50 milionów, potem, że za 38, a na końcu – z poważnego źródła – usłyszałem, że każdy z byłych akcjonariuszy dostanie od 15 do 17 milionów złotych. Różnica jest zatem spora, choć prawdą jest, że – przynajmniej w kategoriach finansowych – MW i BL zrobili interes życia. A i w futbolu obaj – jeszcze przynajmniej przez jakiś czas pozostaną. 

***

Czesława Michniewicza nie ma już w Bruk-Becie Termalice, wypadł z ligowej karuzeli w przerwie na mecze reprezentacji. Decyzja to o tyle dziwna, że jesienią wyniki drużyny z Niecieczy były ponad stan, więc wytrawni biznesmeni, jakimi bez wątpienia są właściciele klubu, czyli państwo Witkowscy, musieli zakładać, że nastąpi korekta. Dlaczego zatem tak szybko skończyła się ich cierpliwość? Na łamach „PN” informowaliśmy już na początku roku, że Michniewicz musiał zmagać się nie tylko z brakiem talentu u sporej części zawodników, których miał do dyspozycji, ale i nielojalnością jednego z asystentów. A w takich warunkach, gdy nie wszystkie konie ciągną karetę w jedną stronę, niemożliwe jest utrzymanie dobrego tempa jazdy. Zdaje się, że trener Czesław największy błąd popełnił wtedy, gdy – przebywając w roli komentatora na mistrzostwach Europy we Francji – nakazał rozpoczęcie przygotowań pod kierunkiem współpracowników. To inteligentny facet, ale podobna historia przytrafiła mu się nie pierwszy raz. Czyli przynajmniej o jeden za dużo…

***

Całkiem niedawno Zbigniew Przesmycki wystosował pismo do arbitrów prowadzących mecze w ekstraklasie, żeby surowo traktowali trenerów, którzy utrudniają prowadzenie meczów. Skrytykowałem wówczas szefa PKS, ale po głębszym namyśle – a zwłaszcza po wydarzeniach w Meksyku – nieco zweryfikowałem pogląd. Dla przypomnienia: w Copa MX sędziowie dwóch spotkań padli ofiarami agresji piłkarzy, a dodatkowo arbiter meczu Tijuana – America starł się z dyrektorem sportowym zespołu, który w grudniu występował w klubowych mistrzostwach świata. Kiedy komisja dyscyplinarna zamiast 12 miesięcy dyskwalifikacji – jak nakazuje regulamin – ukarała winowajców zawieszeniem na 8 i 10 meczów, sędziowie przystąpili do strajku i uniemożliwili rozegranie ligowej kolejki. Komisja apelacyjna, czyli kolejna instancja, pozytywnie rozpatrzyła odwołanie stowarzyszenia arbitrów, którzy dali jasny sygnał, że będą ostro walczyć o BHP. U nas co prawda nie było dotąd – i miejmy nadzieję, że nigdy do nich nie dojdzie – tak drastycznych incydentów, ale trudno sędziom zabraniać walki o zachowanie odpowiednich standardów w pracy. Zwłaszcza że nie uciekali się dotąd do metod zastosowanych przez amerykańskich kolegów…

Adam Godlewski



TEKST UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA "PIŁKA NOŻNA"
Krótka Piłka: Horror ze szczęśliwym zakończeniem
 
Podziel się newsem

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji