Dominujące jest rozczarowanie. Nie tylko bezjajecznym PSG

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Czwartek, 09 Marzec 2017 15:01
Na rewanżowy mecz Barcelony z PSG w Lidze Mistrzów czekałem niczym na święto, ale mimo że spotkanie przejdzie do historii, dziś dominuje u mnie poczucie niedosytu przemieszanego z rozczarowaniem. Paryżanie wybrali się do Katalonii zapominając o własnych cojones, trener Unai Emery nie miał żadnego planu awaryjnego, a sędzia Deniz Aytekin mylił się w jedną tylko stronę. Trudno zatem dziwić się wrażeniu fanów francuskiego klubu, że gospodarze byli faworyzowani przez arbitra. I właśnie kontrowersyjne sytuacje sprokurowane przez Niemca o tureckich korzeniach będą wspominane przez lata w pierwszej kolejności, nie zaś genialna gra Neymara. A szkoda, bo wychodzi na to, że wczoraj w Katalonii efektownie wygrała napędzana przez Brazylijczyka Barca, ale przegrał futbol.
Barcelona wygrała, przegrał futbol


Neymarowi trzeba oddać, że zademonstrował wyjątkowe cojones, spychając w cień Leo Messiego z Luisem Suarezem razem wziętych. Wówczas, kiedy większość katalońskich kibiców już pogodziła się z odpadnięciem z tegorocznej edycji LM, Brazylijczyk rozpoczął koncert. Uderzenie z rzutu wolnego było bajeczne; na tyle że nawet lepiej dysponowani niż wczoraj Kevin Trapp bramkarze nie mieliby wielkich szans na skuteczną interwencję. Jedenastkę wykonał pewnie, a asystę przy decydującym golu, którego zdobył Sergi Roberto zanotował niejako z rozpędu.


Brazylijczyk był wielki, to był jego wieczór, ale gdyby w 65. minucie wyleciał z boiska - sędzia Aytekin wybroniłby się z pokazania czerwonej kartki po faulu na Marquinhosie. Co do wywalczenia przez Neymara rzutu karnego, wykorzystał on sprzyjające okoliczności, i trudno wymagać, aby tego nie zrobił. Tyle tylko, że była to jedyna słuszna decyzja arbitra z trzech wzbudzających kontrowersje, podjętych po akcjach w polu karnym. Javier Mascherano przyznał się przecież, że faulował Angela Di Marię w 85. minucie, natomiast Suarez zanurkował z premedytacją w "szesnastce" PSG, za co jednak nie został przez niezbyt doświadczonego Niemca skarcony tylko nagrodzony. Co stanowi niezaprzeczalny dowód, że wprowadzenie VAR, czyli dodatkowego asystenta od powtórek video, już jest mocno spóźnione. Sędziowie, nawet w sześciu, nie nadążają bowiem za tempem akcji. Powinni być zatem w każdym spotkaniu o stawkę wspierani przez każdą dostępną technologię, a nie tylko goal-line, która przecież wczoraj także okazała się pomocna.

Pomijając jednak kiepską formę i słabą intuicję Aytekina, którego ranga meczu w Barcelonie ewidentnie przerosła, trudno stawiać tezę, że zespół PSG dojrzał do gry w decydujących fazach Ligi Mistrzów. Jeśli w trakcie dziesięciu ostatnich minut zawodnicy Emery'ego byli w stanie wymienić zaledwie 4 (słownie: cztery) podania - jak wyliczył portal Squawka - to oznacza, że mentalnie byli zupełnie nieprzygotowani do obrony czterobramkowej zaliczki z Paryża. I w sposób urągający profesjonalizmowi zaprzepaścili tak wielką przewagę z pierwszego spotkania. Owszem, zostali skrzywdzeni sędziowskimi decyzjami, ale odpadli głównie na własną prośbę...


Adam Godlewski

Dominujące jest rozczarowanie. Nie tylko bezjajecznym PSG
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
31 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji