Chłodne spojrzenie na nieromantyczną reformę mundialu

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Środa, 11 Styczeń 2017 10:00
Do mundialu, w którym po raz pierwszy wystąpi 48 zespołów pozostała niemal dekada - czyli szmat czasu, w czasie którego na pewno wiele się zmieni - tymczasem w polskich mediach po ogłoszeniu decyzji FIFA w tej sprawie zapanowała lekka histeria. W moim odczuciu przedwczesna. Czy także bezzasadna?


Co reforma mundialu oznacza dla świata? Kto skorzysta? Ile FIFA na tym zarobi? - KLIKNIJ!

OK., z dzisiejszej perspektywy krytyczne nastawienie do reformy Gianniego Infantino jest zrozumiałe. Zwłaszcza że głównymi beneficjentami rozszerzenia finałów nie będą najsilniejsze piłkarsko kontynenty, czyli Europa i Ameryka Południowa, tylko regiony uważane teraz - i nie bez racji - za znajdujące się na peryferiach głównego nurtu. A co za tym idzie - wydaje się, że nie ma możliwości, aby nie ucierpiał poziom rozgrywek; nuda na początek będzie raczej nieunikniona. Liczba uczestników - niemal jedna czwarta wszystkich przystępujących do kwalifikacji - spowoduje, że impreza przestanie być tak wyjątkowa jak dotychczas. Zaproponowana formuła, czyli 16 grup po trzy zespoły w pierwszej fazie, także nie jest najbardziej fortunna. Dla sporej liczby słabszych uczestników (czyli przede wszystkim tych, którzy wezmą udział wyłącznie dzięki modyfikacji zaproponowanej przez FIFA) z góry rezerwuje bowiem następujący scenariusz: pierwszy mecz o wszystko, drugi i ostatni - o honor. Największe wyzwanie stanowić będzie jednak i tak logistyka. 48 startujących zespołów oznacza konieczność przygotowania większej liczby stadionów, a przede wszystkim - ośrodków pobytowych. Wydatki na przeprowadzenie turnieju będą więc gigantyczne.


To wszystko ewidentne minusy, tylko musimy pamiętać - i brać pod uwagę - że za 10 lat świat będzie wyglądał inaczej. Futbol także. Po rozbudowaniu mundialu do 24 uczestników (z 16) piłka nie zawaliła się, tylko poszła do przodu. Podobnie było po rozszerzeniu finałowej rywalizacji do 32 drużyn. A teraz jesteśmy świadkami (raczej początku niż apogeum) ekspansji Chińczyków na rynku piłkarskim. Ameryki planują połączyć siły na trwałe, także w rozgrywkach klubowych, i związek jakości z Południa z kapitałem z Północy wydaje się nie tylko sensowny, ale i konkurencyjny. Dla Europy, ale też bardzo majętnej i pozbawionej finansowych skrupułów (a przede wszystkim limitów) Azji. Dziś nie ma na całej planecie tylu dobrych piłkarzy, żeby można było wystawić 48 klasowych drużyn w finałach mistrzostw świata, ale pęd ku globalnemu szkoleniu jest tak wielki, że sytuacja i pod tym względem będzie ewoluować. Zwłaszcza że bodźców rozwojowych nie zabraknie, jeśli w ślad za zmianą formuły mundialu zmodyfikowane zostaną zasady rozgrywania Klubowych Mistrzostw Świata.

Nie mam złudzeń, że u podstaw reformy Infantino legły szczytne idee propagowania futbolu na wszystkich kontynentach. Zadecydowały oczywiście względy komercyjne, szybko przecież oszacowano, że przychody FIFA z tytułu rozszerzenia liczby uczestników mundialu wzrosną o minimum 0,6 miliarda dolarów. A nie można wykluczyć, że będą wyższe. I to znacznie. Pytanie jednak, czy dalszy dynamiczny rozwój piłki nożnej byłby możliwy bez otwarcia się na bardzo ludne przecież kontynenty azjatycki i afrykański? Nie jestem entuzjastą burzenia porządku w światowej piłce nożnej, ale mam świadomość, że od udziału nie-mistrzów w Lidze Mistrzów UEFA nie ma już odwrotu. Stało się, koniec i kropka. Ba, brakuje mi również tęsknego wyczekiwania na piłkarskie środy, które (i tylko one) były zarezerwowane dla europejskich pucharów. Ludzie urodzeni w latach 70-tych poprzedniego stulecia - i wcześniej - doskonale pamiętają jakie to było... romantyczne. A przy okazji niedochodowe...

Cóż, taka jest prawda, chcemy czy nie - liczy się przede wszystkim kasa, misiu, kasa. Czy jednak pamiętacie jak piłkarska Polska wchodziła w XXI wiek? Z dożynkowymi stadionami w ekstraklasie, bez podgrzewanych boisk, ba - nawet bez sztucznego oświetlenia. Akademie nie były choćby w planach, szkolenie leżało, za to kwitła korupcja. Słowem - byliśmy w dzikiej d.... Gdyby 10 lat temu ktoś przepowiadał, że nasz futbol będzie tak profesjonalnie zarządzanym biznesem jak obecnie, nie uwierzyłbym. Bo nie umiałbym sobie tego nawet wyobrazić. Dlatego, choć pomysł FIFA nie przypadł mi szczególnie do gustu, nie uważam za stosowne potępiania tej idei w czambuł. Szanuję wizjonerów, nawet jeśli do działania napędzają ich głównie, albo wyłącznie względy finansowe i koniunkturalne. Nie można przecież wykluczyć, że za 10, 20 i 30 lat polski futbol będzie kwitł z pieniędzy zarobionych na mundialach, w których dzięki reformie Infantino biało-czerwoni będą grać regularnie. Tylko kto (oprócz niego i jego doradców) - nie tylko pod naszą szerokością - ogarnia dziś tak odległą perspektywę?


Adam Godlewski


Chłodne spojrzenie na nieromantyczną reformę mundialu
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
2 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
2 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
2 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji