Noworoczna prognoza po cholernie dobrym roku

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Adam Godlewski - Krótka Piłka
Niedziela, 01 Styczeń 2017 14:29

Pierwszy stycznia to data, która zmusza do refleksji. Oczywiście dotyczących nie tylko minionego roku. Co się udało, a co nie? No i generalnie - jaki był? A w polskim futbolu był... cholernie, to znaczy zaskakująco dobry. Na tyle, że wypada poważnie się zastanowić, czy sukces reprezentacji Polski i spektakularne osiągnięcie Legii Warszawa w Lidze Mistrzów mogą zostać w krótkiej perspektywie powtórzone. Słowem, czy aby na pewno wspomniane wyniki nie były jednorazowym wybrykiem, i czy na pewno mają solidne podstawy?




Wydaje się, że reprezentacja Polski nie powinna szybko stracić rozpędu. Adam Nawałka zebrał grupę klasowych zawodników i udowodnił, że potrafi nią zarządzać. W czasach sukcesu, ale także w okresie kryzysu, który został wywołany alkoaferą. OK., kadra jest uzależniona od bramek Roberta Lewandowskiego, ale wokół kapitana biegają inni Panowie Piłkarze. Jeśli mam być szczery, to uważam, że nawet lepiej, iż trzon drużyny narodowej tworzą także faceci do... tańca i do różańca, niż gdyby mieli to być wyłącznie świetnie ułożeni młodzieńcy. Pierwsi w zachowaniu wcale niekoniecznie bywają pierwszymi na boisku. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy trzeba zademonstrować charakter, a szczególnie... cojones. Nieprzypadkowo mecz z Rumunią w Bukareszcie był najlepszym i najmądrzej rozegranym od wielu lat przez biało-czerwonych. Nadwątlona reputacja wywołała chęć publicznego zrehabilitowania się, a to skutkowało jakością na jaki stać wyłącznie zespół przez duże Z. Na pełnej spinie piłkarze Nawałki pokazali jak wiele dzieli od nich grupowych rywali. Kiedy się bawili - Duńczykom, Ormianom, a zwłaszcza Kazachom mogło się wydawać, że są blisko. Nawet jednak wtedy, kiedy nasi sobie pofolgowali, stracili - co prawda niepotrzebnie - ale tylko dwa punkty. A to najlepszy dowód, że są mocni. I mają tego świadomość, która mogła jednak okazać się zgubna.

Prawda jest taka, że nawet w najlepszych małżeństwach zdarzają się wstrząsy i punkty zwrotne. Nie da się na dystansie wielu miesięcy utrzymywać niezmiennej temperatury związku - czasami po prostu musi być gorzej, żeby potem znów było lepiej. Reprezentacja dołek ma za sobą, zawodnicy znają zagrożenia, jakie na nich czyhają, trener zyskał świadomość, że najlepszą z zasad na zgrupowaniu jest ta dotycząca ograniczonego zaufania. Jeśli zatem nie zdarzy się epidemia kontuzji, o awans na rosyjski mundial kibice powinni być spokojni. Powtórka w wykonaniu Legii nie jest, niestety, tak oczywista. Związek właścicieli nie okazał się bowiem trwały, kryzys jest tak głęboki, że jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się wyłącznie rozwód. Czy rozstanie akcjonariuszy nie wpłynie na spowolnienie dynamiki rozwoju mistrza Polski?

Obie strony konfliktu deklarują, że zależy im na dobru Legii, co zresztą musi polegać na prawdzie. Ten, kto opuści Łazienkowską więcej przecież zyska - w sensie finansowym - kiedy klub będzie stabilny a perspektywy świetlane, niż gdyby w trakcie sprawy rozwodowej zaczął dołować. Tyle że zespół będzie na pewno inny od tego jaki Jacek Magiera zbudował metodą startową w Lidze Mistrzów. Odszedł przecież Nemanja Nikolić, a należy zakładać, że intratnych ofert będzie znacznie więcej. Już zresztą napłynęły. Więcej może być także przypadków zakochania się w sobie z wzajemnością wśród piłkarzy niż tylko ten Aleksandara Prijovicia. Tak więc Magica czeka co najmniej odbudowa zespołu. Co oczywiście nie wyklucza, że na jeszcze wyższym poziomie. Zwłaszcza jeśli dochodzić będą zawodnicy z półki Artura Jędrzejczyka i wyższych. Tyle że nawet w takich okolicznościach nikt nie da gwarancji, że Legia ponownie przebrnie przez kwalifikacje Ligi Mistrzów. Do tego trzeba - i to warunek absolutnie podstawowy - dobrego rozstawienia i szczęśliwego losowania. A patentu na fart - który był sprzymierzeńcem stołecznego klubu ubiegłego lata - nikt przecież dotąd nie wymyślił.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że Legii w najbliższym czasie bieda nie dogoni. Bo nie ma prawa. Nie wolno jednak zapominać, że najmocniejszy polski klub będzie rósł odpowiednio szybko, jeśli za jego rozwojem podąży cała liga. Tymczasem jesienne perturbacje w Wiśle Kraków i Ruchu Chorzów nie napawają optymizmem. Dlatego z nastawianiem się na powtórkę w Champions League i udział więcej niż jednego polskiego zespołu w fazie grupowej europejskich pucharów w 2017 roku byłbym bardzo ostrożny. Na stabilizację w futbolu klubowym - choć chciałbym się w tym względzie mylić - chyba jeszcze będziemy musieli poczekać.

Adam Godlewski

Noworoczna prognoza po cholernie dobrym roku
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
23 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
23 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
23 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji