Najbardziej wartościowa lewa noga w lidze?

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Niedziela, 21 Luty 2016 09:51

Druga tegoroczna kolejka, z nazwy wiosenna, ale zgodnie z kalendarzem rozgrywana w zimowej scenerii utwierdziła mnie w przekonaniu, że – nawet biorąc pod uwagę niedostatki, choćby takie jak skandaliczny stan murawy w Kielcach – naszej ligi wstydzić się nie musimy. Pewnie, do poziomu Himalajów brakuje tyle, ile Rysy są niższe od Mount Everestu, ale dramaturgii i emocji mogą pozazdrościć kibice silniejszych rozgrywek. Korona, Termalica, przede wszystkim zaś Podbeskidzie zademonstrowały w sobotę, że nie mają, i mieć nie zamierzają, respektu dla bogatszych i, teoretycznie, silniejszych rywali. A przy takim podejściu maluczkich na nudę z pewnością się nie zanosi.

PBB przed tygodniem poległo w Gdańsku sromotnie, choć w nie do końca sprawiedliwych okolicznościach, i gdyby poniosło drugą – zwłaszcza równie wysoką – porażkę, mogłoby już na starcie być, jak mawiają piłkarze, pozamiatane. Tyle że Górale zagrali z Lechem w sposób imponujący. Pokazali charakter, o co wręcz trzeba było drużynę z Bielska Białej podejrzewać, ale też doskonale zrealizowali dobrze skrojoną na Kolejorza taktykę przygotowaną przez Roberta Podolińskiego. OK., to nie był dzień Jasmina Buricia, zresztą cały poznański zespół spóźnił się na pierwszą połowę, tyle że w drugiej części obrońca mistrzowskiego tytułu próbował już grać swoje. Owszem, wysiłki były nieudolne, lecz głównie dlatego, że koncert dawało Podbeskidzie napędzane przez Adama Mójtę.

Ktoś powie, że ten 30-letni defensor prochu już nie wymyśli, skoro nie wymyślił przez tyle lat. Może to i prawda, co jednak nie zmienia faktu, że rozgrywa życiowy sezon. Taki, w którym wreszcie – choć rzeczywiście późno – zaczął grać na miarę... oczekiwań. Już tłumaczę czyich – mianowicie Pawła Janasa. To właśnie były selekcjoner był osobą, która pierwsza zwróciła moją uwagę na Mójtę. W 2007 roku, kiedy był dyrektorem sportowym w Koronie Kielce, Janosik wręcz rozpływał się nad talentem (wówczas) młokosa. Oceniał nawet, a nigdy nie był skory do rozdawania komplementów, że to najzdolniejszy (wtedy) zawodnik złocisto-krwistych i jeśli ktoś ma trafić stamtąd do kadry, to przede wszystkim Mójta.

Ostatecznie, zamiast w świetle reflektorów, Adam kopał zwykle na peryferiach poważnego futbolu, ale wczoraj, po trzech asystach, którymi popisał się w starciu z – bądź co bądź, jak powiedziałby Andrzej Strejlau – aktualnym mistrzem Polski doczekał się pochwały także ze strony... Czesława Michniewicza. Trener Pogoni Szczecin napisał na Twitterze: – Adam Mójta najbardziej wartościowa lewa noga w lidze.

Czy to oznacza, że Portowcy obserwują tego gracza pod kątem wzmocnienia własnej defensywy – przekonamy się zapewne wkrótce. Natomiast bez wielkiego ryzyka można postawić tezę, że na lewej obronie, czyli na pozycji nie bez racji uważanej za największy problem polskiego futbolu, zaczęli wodzić rej zawodnicy, których wcześniej mało kto (oczywiście z wyjątkiem Janosika) podejrzewał o to, że mogą napędzać nie tylko swoją flankę, ale i całe zespoły. Bo Mójta zaatakował, zresztą także już jesienią, w sposób jeszcze mniej sygnalizowany jak Patrik Mraz...

Adam Godlewski

foto: tspbb.pl 

Najbardziej wartościowa lewa noga w lidze?
 
Podziel się newsem
 
Wyniki
 
 
37 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
37 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
37 kolejka
 
  Więcej  

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2016 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji